• Wpisów:406
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 21:20
  • Licznik odwiedzin:14 424 / 2023 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Co jeszcze? Pewnie niewyobrażalny smutek, w końcu właśnie zostawia osoby, które kocha i które kochają ją. I bezradność, czuje, że nie ma sił do życia i jest przekonana, że to jedyne wyjście.
 

 
Marzyłabym o całym weekendzie spędzonym z Nim. Pojść z Nim do cukierni, chociaż tak tego bardzo nie lubi, co więcej - namówić go na jakieś dobre ciasto, może szarlotkę, a może WuZetkę, czy pręcz przeciwnie, może po prostu ptysia. Pójść z Nim za zakupy i z wielkim śmiejącym się serduchem, patrzeć jak się denerwuje, mówiąc przy tym co chwila 'no, chodźmy już do domu'. Wziąć go za ręke i po prostu iść przed siebie, a przechodząc przez pasy, ściskając go mocniej za dłoń, bojąc się o Jego utratę. Usiąść w parku i rozmawiać, do tej pory, aż skączą Nam się wszystkie tematy, albo zrobi się ciemniej i przytulniej. Zrobi się magicznie. Wtedy obowiązkowo porwę do na miasto i będę zachwycać się każdym napotkanym światełkiem, każdym oświetlonym obiektem, wyglądającym tak przepięknie. Noc spędzimy natomiast w domu. Przy zgaszonym świetle, przy setek zapalonych świeczek, trzymając w ręku kieliszek wina i delektując się jego smakiem, od czasu do czasu spijając pozostałe kropelki wina na Jego ustach. Następnie, zasnąć w Jego ramionach, otoczona miłością i bezpieczeństwem, jakim mi daje swoją obecnością. Drugi dzień spędzilibyśmy razem, w domu. Robiąc wspólnie obiad w kuchni, wygłupiając się przy tym jak małe dzieci.
Spędziłabym tak, gdybym miała możliwość. Gdyby chociaż obecnie w jednym procencie to było do zrealizowania - niestety, nie jest.
 

 
Każdej nocy są ze mną, każdego popołudnia, kiedy leżę samotnie, wpatrując się w sufit. Każdego dnia, każdej zimy, każdego lata. Kiedy ulice pokrywa pierwszy śnieg, kiedy słońce atakuje opalone twarze uśmiechniętych ludzi, kiedy samotne dusze odlatują, kiedy jestem kimś mniej, niż nikim. Są ze mną zawsze, moje psychodeliczne wizje, moje perełki.
Leżę całkiem oddalona od świata, całkiem nierzeczywista i równie ogromnie nierealna. Oglądam sufit, sypie się biały proch. Różowy kocyk w błękitnej krwi. Łzy całujące policzki, oczy bez blasku. Uśmiecham się szaleńczo. Kochanie, skazałeś mnie na dożywotnie umieranie.
 

 
Dokładnie tydzień temu po raz ostatni usłyszałam Twój głos. To już miesiąc, Kochanie.. Tak wiele się zmieniło, prawda?
Potrafisz mnie sobie wyobrazić? Spójrz głębiej, zobacz delikatną istotkę leżącą na łóżku z nienaturalnie powyginanymi kończynami. Szklane oczy lalki, pusty wzrok skierowany tępo ku sufitowi. Telefon leżący koło mojego prawego ucha, właśnie ten, z którego dochodzi Twój kojący głos. Widzisz łzy obejmujące leniwie moje blade policzki? Wyglądam, jakbym ich nie zauważała, prawda? Domyślasz się, dlaczego? Ponieważ wszystko staje się nagle tak błahe i mało istotne, kiedy znajdujesz się w moim zasięgu, wszystko jest okropnie nieważne.
 

 
Obudzę się znów popatrzę na Twoje zdjęcie i stwierdzę ,że mam wszystko czego można chcieć i nie chcę nic więcej.
 

 
Jest ciężko. Ale on przynajmniej jest szczęśliwy. Przynajmniej żyje i ma się dobrze. Kocham go na tyle mocno, by nie życzyc mu źle. Chcę żeby spełniły się jego wszystkie marzenia... Tylko nie chcę się temu przyglądac.
 

 
tak łatwo można się uzależnić od drugiej osoby. tak łatwo można przejąć jej nawyki. i nagle nie ma powodu, żeby wstać z łóżka. i dzień przelatuje przez palce. nie ma nic.
 

 
nie ma niczego głupszego niż odchodzenie dla' czyjegoś dobra'. pieprze takie dobro
 

 
Widzisz.... Inni mają swoje drugie połówki przy sobie, a ja udaję, że nie potrzebuję niczego oprócz świętego spokoju. Kłamię. Każdego dnia to robię. Chcę Ciebie, chcę móc Cię kochać. Mam ochotę jak mała dziewczynka zrobić obrażoną minę, tupać nogą, bo nie mogę z Tobą być.
 

 
nie chciała się zakochać. miała niemiłe doświadczenia. szukała pocieszenia, nic więcej.. chciała w końcu się pozbierać, miała już tego wszystkiego serdecznie dosyć. i wtedy pojawił się On. był przy niej zawsze, gdy tego potrzebowała. rozumieli się bez słów. powoli, małymi krokami odbudował jej serce. rozkochał ją w sobie. i odszedł.. wszystko zaczęło się od nowa.
 

 
Twoja chamskość uzasadniona słowami: "nie chce żebyś robiła sobie nadzieje". Och, jaki Ty wielkoduszny.
 

 
Może patrzymy na tą samą gwiazdę. Może tęsknisz tak jak ja?
 

 
Wiesz co jest gorsze od płakania w poduszkę? Pustka. Taka chwila kiedy po prostu siedzisz i wpatrujesz się w niebo, wiesz, że nie możesz nic zrobić i ogarnia cię to przerażające poczucie bezsilności, które zżera cię od środka. A Ty nie robisz nic. Po prostu się przyglądasz
 

 
Chodź. Na herbatę. Na kawę. Na papierosa. Na film. Na łóżko. Na ciastko. Na kanapkę. Na kakao. Na czekoladę. Na pocałunek. Na przytulanie. Na mnie. Na seks. Na ciało. Na muzykę. Na deszcz. Na spacer. Na śnieg. Na rower. Na zdjęcia. Na chwilę. Na minutę. Na godzinę. Na zawsze.
 

 
Nie szukaj ideału. Bo ideałów nie ma. Znajdź kogoś, kto zdenerwuje Cie jak nikt inny. Kogoś, czyj dotyk sprawi, że odlecisz do innego świata. Przy kim nie będziesz chciała udawać nic.
 

 
Pomyśl, jak będziemy się czuć nazajutrz. Pomyśl o ile trudniejsze po wspólnie spędzonej nocy będzie udawanie, że nic do siebie nie czujemy przy innych ludziach, nawet jeśli jedyne co zrobimy to zaśniemy obok siebie. To jak wzięcie małej dawki narkotyku... sprawia jedynie, że chce się więcej.
 

 
Kupił mi moją ulubioną gumę balonową. Nigdy nie zapomnę jego spojrzenia, gdy mi ją wręczał mówiąc, że uwielbia na mnie patrzeć, gdy jestem uśmiechnięta jak małe dziecko w sklepie ze słodyczami.
 

 
Najbardziej lubiła siadać na schodku, i patrzeć przed siebie. Kiedy tak siedziała, ciepła herbata ogrzewała jej dłonie, a wiatr delikatnie muskał jej twarz myślała o tym, jak przecudownie by było, gdybyś był obok.
 

 
- kocham Cię - gdy patrzysz na mnie
- kocham Cię - gdy mówisz do mnie
- kocham Cię - gdy mnie czule całujesz
- kocham Cię - za to, że tak mnie rozumiesz
- kocham Cię - bo ze mną wytrzymujesz
- kocham Cię - od tak - po prostu
 

 
Dziś jestem zwyczajną dziewczyną, bez umalowanych rzęs, bez ułożonych włosów z lodowatymi rękami i mokrymi od łez oczami.
i tak programowo zakładam pozytywny obrót spraw, odrzucam strach, perspektyw brak i nic nie chcę, nie, na lepsze może zmienić się i ja to zmienię. znów tylko ból zaciska mi pętle na szyi i nie rozumiem słów, którymi mówią do mnie inni, ich pragnień, ich gestów, ich wyrazów ich twarzy, ich prawdy, ich szczęścia i chyba nawet ich marzeń.
 

 
To nie żadna sztuka kochać człowieka w nieszczęściu. Dopiero w szarym codziennym życiu miłość wystawiona jest na prawdziwą próbę.